Katedra Tristram

Są różne poglądy, gusta i możliwości przejścia gier, ale sposób na (niekoniecznie) proste, aczkolwiek szybkie i przyjemne ekspienie pozostaje zawsze ten sam. Dungeony, lochy czy instancje (różnie nazywane, w zależności od pochodzenia gry) to kwintesencja smaku każdego szanującego się tytułu RPG. Dzieki tym lokacjom możemy w szybszy sposób zdobywać odpowiednie punkty, które bezpośrednio przełożą się na podniesienie poziomu doświadczenia, a co za tym idzie, zwiększenie statystyk i potęgi naszego bohatera. Różne tytuły dostępne na rynku umożliwiają poruszanie się po instancjach w trybie single oraz multiplayer. Tryb dla pojedynczego gracza może nie oferuje tyle, ile możemy osiągnąć w kooperacji, ale daje ogromną przyjemność i urozmaica naszą rozgrywkę. Podczas podróży przez świat gry Diablo, tak jak w poprzednich częściach, będziemy mieli możliwość eksplorowania rozległych krain (odpowiednich dla danego aktu), ale też zejdziemy wraz z naszym bohaterem pod ziemię i przeżyjemy niezapomnianą przygodę pośród hord nieumarłych i dzikich. Oprócz starnardowego ekspienia znajdziemy tam wiele złotych monet, broni i przedmiotów. Po przejściu większego i bardziej złożonego podziemia będziemy musieli stanąć oko w oko z bossem, który w zależności od rodzaju lochu, zostawi nam precjoza, które wykorzystamy podczas dalszej wędrówki. Jaskinie i podziemne lądy nie będą więc rzadkością w Diablo 3 tak, jak i w poprzednich częściach. Z tego, co wiemy już od wydawcy, jednym z lochów będzie Katedra Tristram, w której znajdziemy wiele cennych rzeczy dla naszego herosa. Bardzo możliwe jest też to, że wejście do instancji będzie łączyło się ze zrobieniem questa(ów), za ukończenie których otrzymamy godne wynagrodzenie. A oto, co już wiemy na temat Katedry Tristram:
Z zapisków Abd al-Hazira:
Po ujrzeniu pozostałości po Tristram na własne oczy, poczułem potrzebę szukania dalszych informacji wśród korytarzy i lochów pod starą katedrą, która skrywa owe tajemnice.
Zbudowana pierwotnie jako klasztor horadycki około 912 roku, przekształony później w katedrę Zakarum. Legenda głosi, że klasztor początkowo wybudowany był nad kryptą, w której więziono mitycznego Diablo, a jego rzekome uwolnienie doprowadziło do okropności, z którymi utożsamiamy obecnie miasto Tristram.
Aby rzucić trochę światła na wiele tajemnic tej starej katedry, odszukałem starego podróżnika, który odważnie przemierzył starożytne korytarze prowadzące do samych piekieł.
„Wszyscy słyszeliśmy o dziwacznościach nawiedzających Tristram, ale przyciągała nas tam perspektywa zdobycia łupu, przywiezionego wozem.” Zawiesił głos na moment i podrapał sie po kikucie swej lewej ręki. „Czy kiedykolwiek uderzyło Cię jako obcego, że potwory gdziekolwiek się pojawią, tam znajdujesz większość skarbów? Czemu takiej zdobyczy nie można nigdy znaleźć w bezpiecznym miescu?” Oczywiście próbował on rozładować napiętą atmosferę nie traktując całej tej sprawy poważnie.
„Kiedy przybyliśmy do Tristram, niespecjalnie spieszyliśmy się z wyruszeniem do katedry. Miasteczko miało ładny zajazd, jeśli dobrze pamiętam. Prawda jest taka, że coś niedobrego wyłaniało się z tego starego kościoła, to się czuło. Nie chcieliśmy przyznać, że jesteśmy wystraszeni, więc kiedy skończyły się nam wymówki weszliśmy do środka. Powiem Ci, że jeszcze nie czułem takiego odoru śmierci jak w tamtym miejscu. Wewnątrz zaatakowali nas nieumarli” zawiesił głos patrząc czy zaśmieję się z niedowierzania.
Kiedy tego nie zrobiłem, zaczął kontynuować. „Dokładnie, nieumarli. Stawałem twarzą w twarz z nieumarłymi kilkakrotnie, ale nigdy się do tego nie przyzwyczaisz. Myślisz, że jesteś na to przygotowany, ale jest takie coś, że Ci kiszki wariują, okropne uczucie. Twoje ręce stają się śliskie od potu i nie możesz utrzymać porządnie miecza… Wątpisz w swoją trzeźwość umysłu będąc tam, stojąc twarzą w twarz z tym czymś. No i ten smród jest niewyobrażalny. Ale daliśmy radę, zebrałem się w garść i zacząłem wykorzystywać to uczucie by ruszyć naprzód.”
W tym momencie jego nastrój wyraźnie się pogorszył. Trochę bardziej się uspokoiłem, żeby nie pzegapić ani jednego szczegółu.
„Wtedy wszystko się posypało. Napotkaliśmy te, te ciemne… postacie… chochliki lub demony… albo upadłych, myślę, że tak na nich mówią. Było ich tak wiele, rogatych, połyskujących na czerwono, atakujących nas z każdej strony. Myślę, że nigdy nie możesz być przygotowany na coś takiego. Straciliśmy orientację, o co nie było trudno. Było tak ciemno… kiedy to usłyszeliśmy… ten okropny głos, który mogę opisać tylko jako dźwięk piły przecinającej kość. Nie przypominam sobie co on mówił. Byłem zbyt przerażony żeby go zrozumieć, ale powtarzał to bez końca.” Podróżnik wzdrygnął się na samą myśl.
„On był tym opasłym czymś… i… i tam była krew, i zwłoki – wszędzie, gdzie bym się nie obrócił, kolejny raz spotkało mnie coś strasznego. Nieoczekiwanie on już na nas był; nie mogliśmy nim wstrząsnąć. Jeremy upadł pierwszy, a ja wtedy uciekłem. Przyznaję: uciekłem, zostawiłem moich kolegów na śmierć. Nie mógłbym stawić czoła temu czemuś; to wszystko było zbyt przerażające. Uderzył mnie jak uciekałem, ale nawet to było wystarczające do prawie całkowitego pozbawienia mnie ręki. Musiałem pozwolić uzdrowicielowi dokończyć dzieła…”
W tym momencie ucichł pogrążony w ubolewaniu nad tym ile wycierpiał tamtego dnia.
O autorze:
Abd al-Hazir jest szanowanym dżentelmenem, historykiem i uczonym. Ostatnio zajął się bezprecedensowym zadaniem, zbadania, studiowania i zestawienia informacji dotyczących unikalnych lądów oraz mieszkańców naszego świata.
[tłum. KL]







